Tarta ze szparagami

Tarta była ewidentnym odbiciem od dna po pieczeniu "idealnego" ciasta jogurtowego. O dziwo robiłam ją tego samego dnia, co ciasto. Ba! Nawet w tym samym czasie. Jak to się stało, że miałam na to czas?

Czas przygotowania: 90 minut
Liczba porcji: 6-8

Składniki:

  • 250g szparagów zielonych 
  • 200g serka ricotta
  • 200g przesianej mąki pszennej
  • 120g zimnego, pokrojonego w kostkę masła
  • 1 jajko
  • Łyżeczka startej gałki muszkatołowej 
  • Łyżeczka soli
  • Świeżo starty parmezan






Sposób przygotowania:

A stało to się tak, że tartę trzeba włożyć do lodówki, ale o tym za chwilę. Zacznę od tego, że przygotowanie tej tarty to sama przyjemność... Nie jak jakieś tam związki... Na początku jest fajnie i łatwo. Tak jak z tym ciastym. Na blat wysypałam mąkę (tym razem był to celowy zabieg,a nie mój kolejny objaw roztargnienia i nieporadności :D) dodałam do tego pokrojone w kostkę masło i sól. Później przy pomocy noża siekałam składniki. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy robiłam tartę, nie miałam bladego pojęcia, o co chodzi z tym siekaniem masła i mąki. Byłam przekonana, że to jakiś rodzaj ugniatania, który ktoś tak nazwał, a ja głupi, szary człowieczek nie wiem o co chodzi. Wracając do ciasta, kiedy zrobiły się już grudki, pougniatałam całośc rękami, starając się jeszcze bardziej rozdrobnić masło. Wiecie co najbardziej w dzieciństwie lubiłam w żurku? Górę z usztamfowanych ziemniaków, z dziurką w środku. Tylko teraz zamiast żurku, w górę z mąki i masła wlewam jajko. Ugniatam wszystko rękami, aż wszystkie składniki dokładnie się ze sobą połączą, wkładam je do miski, przykrywam i odkładam do lodówki na pół godziny. Później często spotyka nas ten nieprzyjemny etap związku. W sumie można go porównać do tego ostatniego ciasta jogurtowego. Brniesz w to, chociaż wiesz od samego początku, że źle ubiłeś jajka. A na koniec i tak sie okazuje, że to nie wina tych źle ubitych jajek... W czasie kiedy ciasto leży sobie w lodówce, możesz pomalować paznokcie, wypić butelkę wina, obejrzeć ulubiony serial, albo zrobić coś pożytecznego. Możesz na przykład umyć szparagi, odciąć ich zdrewniałe końcówki, obgotować je w osolonej wodzie przez około 5 minut, następnie dobrze byłoby posmarować blachę masłem, rozwałkować ciasto po wyciągnięciu go z lodówki. Wałkowania chyba nikt nie lubi, szczególnie, kiedy ktoś wałkuje Ci nieprzyjemny temat. Na przykład Twoja dziewczyna. Kiedy już 8 dzień z rzędu potrafi wałkować temat koleżanki z grupy/pracy. Ciągle pyta i pyta i spokoju nie daje. Chce wiedzieć wszystko i dokłądnie z każdej strony. Właśnie tak powinno być rozwałkowane Twoje ciasto, aby było równe. Później przeniosłam je za pomocą wałka na blachę do tarty (tartownicę??) i przy użyciu widelca zrobiłam dziurki w cieście. W wolnej chwili (a właściwie zanim wyciągłam ciasto z lodówki) nagrzałam piekarnik do 180*C. Teraz wysmarowałam tartę ricottą, ułożyłam szparagi w wymyślony wzór. Posypałam wszystko intensywnie startą gałką muszkatołową. Jest to dobra alternatywa dla papryczki chilii. Obie przyprawy wydobywają smak szparag, jednak gałka nie jest pikatna i jest odbiciem od ostatniego przepisu ze szparagami. Po około 40 minutach wyciągnęłam tartę z piekarnika, posypałam startym parmezanem. Smaczego!




This entry was posted in . Bookmark the permalink.

One Response so far.

Leave a Reply